Dziś coś na szybko i z przymrużeniem oka ;)
wtorek, 8 października 2013
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Troszkę dłuższa przerwa
Na początku roku wspominałam, że w 2013 roku czekają mnie jeszcze większe zmiany niż dotychczas. Jest to najprawdopodobniej największa zmiana jaka może się przydarzyć w życiu.
sobota, 13 lipca 2013
Się dzieje - ZBLIŻENIE NA JEDZENIE 17-20 lipca, Poznań
Już dziś chciałabym Was serdecznie zaprosić na wydarzenie, które będzie miało miejsce w przyszłym tygodniu w Poznaniu.
Mowa o akcji "Zbliżenie na jedzenie", która odbędzie się w REforma Studio w dniach 17-20 lipca 2013 roku.
Mowa o akcji "Zbliżenie na jedzenie", która odbędzie się w REforma Studio w dniach 17-20 lipca 2013 roku.
piątek, 12 lipca 2013
Ciasteczkowo - imbirowe szaleństwo
Na początku były przygotowania do remontu. Później tymczasowy desant - przeprowadzka do teściów na czas remontu właściwego. W międzyczasie sesja egzaminacyjna, sto tysięcy problemów związanych z rearanżacją mieszkania (to nasz pierwszy remont - gdybym tylko wiedziała, że te wszystkie niestworzone opowieści o remontach są prawdziwe...) i mega sprzątanie, jakiego nasze mieszkanie nie przeżywało chyba od czasów wprowadzki :)
Tym sposobem miałam ponad miesięczną przerwę nie tylko od gotowania ale i blogowania.
Czas najwyższy nadrobić kulinarne zaległości.
wtorek, 21 maja 2013
Prawdopodobnie najbardziej pomarańczowe ciasto na świecie
Uwielbiam desery, które serwuje się na ciepło. Wszelkiego rodzaju brownie, tarty, szarlotki czy owoce zapiekane pod kruszonką. Jeśli jeszcze dodatkowo dochodzą do tego lody - to już w ogóle jestem wniebowzięta.
To, co tym razem przygotowałam do tzw. "kawy" nie jest żadnym z powyższych przysmaków, lecz wierzcie mi na słowo - jest ni mniej, ni więcej tylko SZAŁOWE.
Oto przedstawiam absolutną rewelację.
Ciasto totalnie pomarańczowe. Nadzwyczaj aromatyczne, lekkie i bardzo wilgotne.
Ciasto - marzenie. Proste, mało czasochłonne i przepyszne, mówiąc krótko.
Składniki:
dla tradycyjnej okrągłej formy o średnicy 24 cm (choć ja przygotowywałam z połowy porcji w formie prostokątnej)
czas pieczenia ok. 30-40 min
oryginalny przepis zaczerpnięty ze strony Davida Lebovitz'a, którego blog szczerze polecam
ciasto
Przygotowanie:
ciasto
Niebo, tudzież pomarańcze, w gębie :)
Smacznego!
To, co tym razem przygotowałam do tzw. "kawy" nie jest żadnym z powyższych przysmaków, lecz wierzcie mi na słowo - jest ni mniej, ni więcej tylko SZAŁOWE.
Oto przedstawiam absolutną rewelację.
Ciasto totalnie pomarańczowe. Nadzwyczaj aromatyczne, lekkie i bardzo wilgotne.
Ciasto - marzenie. Proste, mało czasochłonne i przepyszne, mówiąc krótko.
Składniki:
dla tradycyjnej okrągłej formy o średnicy 24 cm (choć ja przygotowywałam z połowy porcji w formie prostokątnej)
czas pieczenia ok. 30-40 min
oryginalny przepis zaczerpnięty ze strony Davida Lebovitz'a, którego blog szczerze polecam
ciasto
- skórka starta z 4 pomarańczy
- skórka starta z 1 cytryny
- 300 g cukru
- 200 g masła o tzw. temp. pokojowej
- 240 g migdałów (mogą też być mielone)
- 110 g mąki
- 4 jajka o tzw. temp. pokojowej
- szczypta soli
- 180 ml soku z pomarańczy i cytryny (wykorzystajcie do tego obtarte ze skórki owoce)
- 75 g cukru
Przygotowanie:
ciasto
- Rozgrzej piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Wyłóż formę papierem do pieczenia lub nasmaruj ją tłuszczem i obsyp kaszą manną.
- Zmiel w melakserze cukier wraz ze skórką startą z cytryny i pomarańczy.
- W misce zmiksuj na gładką masę masło z mieszaniną cukru i cytrusowych skórek.
- Zmiel (razem) w melakserze migdały, mąkę i sól. Migdały muszą być miałkie.
- Dodaj do masła połowę migdałowej mikstury a następnie jajka - jedno po drugim, zatrzymując od czasu do czasu mikser, by zeskrobać ciasto z boków miski.
- Dodaj resztę migdałowej masy i miksuj tak długo, aż wszystkie składniki idealnie się połączą (ok. 3-5 min).
- Przełóż ciasto do formy i wyrównaj powierzchnię.
- Piecz ok. 30 - 40 minut, sprawdzając co pewnien czas patyczkiem (począwszy od ok. 20 minuty pieczenia). Ciasto powinno być upieczone, ale wilgotne - w związku z czym patyczek nie powinien być idealnie czysty, ale też nie oblepiony ciastem. Ja korzystam z elektrycznego piekarnika, środkowej półki, program nastawiony na pieczenie "od dołu".
- W czasie pieczenia ciasta przygotuj syrop.
- Kiedy ciasto będzie gotowe - wyjmij je z piekarnika i póki będzie gorące wklep w nie (przy pomocy pędzelka) część syropu pomarańczowego. Pozostały syrop przelej do słoiczka i wstaw do lodówki - przyda się do późniejszego serwowania ciasta na ciepło.
- Pozostaw ciasto w formie do całkowitego wystygnięcia.
- W rondlu doprowadź do wrzenia sok z cytrusów z cukrem. Gotuj tak długo aż cukier się rozpuści a następnie zdejmij z ognia.
Niebo, tudzież pomarańcze, w gębie :)
Smacznego!
wtorek, 30 kwietnia 2013
Risotto z cukinią, porem, kozim serem i krewetkami
Potraw z ryżem u mnie jak na lekarstwo.
Przyczyny takiego stanu rzeczy należy doszukiwać się w zamierzchłej przeszłości - w moich czasach licealnych. Wtedy to moja rodzina musiała się nieźle nagimnastykować, bym zjadła na obiad ziemniaki. Jako mieszkanka Pyrlandii miałam tym bardziej pod górkę. Jednak rodzina była dość wyrozumiała i pozwalała, w ramach zamiennika, konsumować ryż.
Tym oto sposobem moja awersja do ziemniaków po kilku latach przerodziła się w niechęć do ryżu :)
Nie dla mnie były paelle, risotta, tandoori tudzież chińszczyzna, w których ryż gra pierwsze skrzypce. Do czasu.
Myśl o przygotowaniu risotto prześladowała mnie od kilku dobrych miesięcy. Zdążyłam się już nawet zaopatrzyć w ryż arborio. Ale nadal ani nie miałam konkretnego pomysłu na dodatki ani ochoty na ryż. Aż do dziś.
Składniki:
porcja dla 2 osób
czas przygotowania: ok. 1 h i 15 min (razem z przygotowaniem bulionu)
Bulion:
Przygotowanie:
bulion
Krótko mówiąc - risotto to uważam za całkiem udany debiut. Być może było to moje pierwsze podejście do tego dania, lecz z pewnością nie ostatnie.
Smacznego!
Przyczyny takiego stanu rzeczy należy doszukiwać się w zamierzchłej przeszłości - w moich czasach licealnych. Wtedy to moja rodzina musiała się nieźle nagimnastykować, bym zjadła na obiad ziemniaki. Jako mieszkanka Pyrlandii miałam tym bardziej pod górkę. Jednak rodzina była dość wyrozumiała i pozwalała, w ramach zamiennika, konsumować ryż.
Tym oto sposobem moja awersja do ziemniaków po kilku latach przerodziła się w niechęć do ryżu :)
Nie dla mnie były paelle, risotta, tandoori tudzież chińszczyzna, w których ryż gra pierwsze skrzypce. Do czasu.
Składniki:
porcja dla 2 osób
czas przygotowania: ok. 1 h i 15 min (razem z przygotowaniem bulionu)
- 0,5 litra bulionu drobiowego lub warzywnego (ja zrobiłam warzywno - krewetkowy)
- 25 g masła
- 1/2 czerwonej cebuli (posiekana w drobną kostkę)
- 1/3 pora (zielona część, posiekana w pół - krążki)
- 100 g ryżu arborio
- 1 cukinia (pokrojona w ćwiartki o grubości ok. 0,8 cm
- 14 krewetek (z bulionu)
- 150 ml (1/3 szklanki) białego wina
- sól, pieprz
- 100 g sera koziego twarogowego
- 50 g sera Rubin lub parmezanu (starty na drobnych oczkach)
- garść posiekanej natki pietruszki
Bulion:
- 1 cebula
- 1/3 pora
- 1 marchew
- 1 pietruszka
- 1 liść laurowy
- 10 ziaren pieprzu
- sól (do smaku ok. 1/4 - 1/2 łyżeczki)
- 14 krewetek (ja wykorzystałam mrożone o wielkości 31-40)
- 650 ml wody
Przygotowanie:
bulion
- Obierz cebulę z łupinek i w całości obpal ją odrobinę z każdej strony nad palnikiem.
- Obierz i umyj marchew, pietruszkę oraz por. Pozostaw warzywa w całości.
- Do garnka wlej wodę oraz włóż wszystkie składniki (obpaloną cebulę, por, marchew, pietruszkę, liść laurowy, pieprz, sól i krewetki).
- Gotuj na małym ogniu ok. 30 - 40 min.
- Na dużej i dość głębokiej patelni podsmaż na maśle cebulę i por. Gdy lekko się zeszklą dodaj krewetki z bulionu a następnie pokrojoną cukinię i smaż kolejne 2-3 minuty.
- Dodaj ryż i zwiększ ogień na palniku. Mieszaj. Gdy ryż będzie prawie transparentny dodaj wino.
- Gdy wino wyparuje zmniejsz ogień na palniku do najmniejszego możliwego. Dolewaj do patelni po małej chochelce bulionu. Dopraw odrobiną soli i pieprzu cały czas mieszając. Kolejną porcję bulionu dodaj dopiero wtedy, gdy poprzednia zostanie całkowicie wchłonięta przez ryż.
- W małym naczyniu wymieszaj starty ser rubin z rozdrobnionym kozim serem.
- Gdy ryż wchłonie ostatnią porcję bulionu, zdejmij patelnię z ognia. Dodaj sery i dokładnie wymieszaj. Całość posyp natką pietruszki.
- Gotowe.
Krótko mówiąc - risotto to uważam za całkiem udany debiut. Być może było to moje pierwsze podejście do tego dania, lecz z pewnością nie ostatnie.
Smacznego!
czwartek, 25 kwietnia 2013
Opcja dla Ciasteczkowego Potwora - Ciasteczka owsiane z rodzynkami
Każdy ma czasem ochotę na słodkie małe co nieco. To chyba normalne.
Ja ostatnimi czasy odczuwam wzmożony niedosyt słodkości. Winę za to uczucie mogę oczywiście zrzucić na barki chandry, biologii, hormonów (zarówno ich wzrostu, jak i spadku) lub po prostu brzydkiej pogody (czysto hipotetycznie, gdyż aura wyraźnie nas w tej materii rozpieszcza). Fakty pozostają jednak niezmienne. Jestem po prostu typowym poznańskim "Słodkim Pamprem". Przyznaję się bez bicia. Każda ilość łakoci wydaje się być niewystarczająca i tylko resztki zdrowego rozsądku hamują mnie przed nadmierną ich konsumpcją.
Świadomość własnej ułomności wcale nie sprawia, że sumienie mi odpuszcza, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Wręcz przeciwnie! Dodatkowym wyrzutem jest fakt, że nadprogramowe kalorie (niestety) nie idą w biust, tylko przeważnie wszędzie indziej.
Tak czy owak, sytuacja ta wymaga jakiegoś rozwiązania.
Rozwiązanie pierwsze - wizyta w sklepie i nabycie wszystkiego czego dusza zapragnie: czekolady, ciasteczek, żelków, batoników, babeczek i czego tam jeszcze do szczęścia potrzeba.
Rozwiązanie drugie - wizyta w kawiarni i degustacja wymyślnego ciasta w wersji na ciepło lub na zimno, z lodami i z bitą śmietaną.
Rozwiązanie trzecie - upieczenie swoich ulubionych ciasteczek, z takimi dodatkami na jakie akurat przyjdzie ochota.
Dziś wybrałam "bramkę nr 3", która, w porównaniu do opcji pierwszej i drugiej, ma zdecydowanie więcej zalet.
Przede wszystkim mamy wpływ na skład ciasteczek. Możemy zadbać, by nie zawierały większej ilości cukru niż zaplanujemy. Sami również nie dodamy nadprogramowych E, spulchniaczy, konserwantów, sztucznych barwników i tym podobnych cudów inżynierii kulinarnej.
Możemy dowolnie skomponować smak wybierając odpowiednie dodatki. W tym przypadku wybrałam płatki owsiane, rodzynki, odrobinę wiórków kokosowych, cynamon, imbir i syrop klonowy.
Koniec końców - po upieczeniu i degustacji pierwszego ciacha - uczucie wewnętrznej satysfakcji jest bezcenne. Uśmiech nie znika z naszej twarzy nawet po kilku minutach od spałaszowania naszego "dzieła".
Chyba każdy z nas w końcu kryje w sobie Małego Ciasteczkowego Potwora :)
Z pozdrowieniami
Składniki:
ok. 40 ciastek
przepis zaczerpnęty z książki "Ciasteczka" autorstwa Carli Bardi
Przygotowanie:
Smacznego!
Ja ostatnimi czasy odczuwam wzmożony niedosyt słodkości. Winę za to uczucie mogę oczywiście zrzucić na barki chandry, biologii, hormonów (zarówno ich wzrostu, jak i spadku) lub po prostu brzydkiej pogody (czysto hipotetycznie, gdyż aura wyraźnie nas w tej materii rozpieszcza). Fakty pozostają jednak niezmienne. Jestem po prostu typowym poznańskim "Słodkim Pamprem". Przyznaję się bez bicia. Każda ilość łakoci wydaje się być niewystarczająca i tylko resztki zdrowego rozsądku hamują mnie przed nadmierną ich konsumpcją.
Świadomość własnej ułomności wcale nie sprawia, że sumienie mi odpuszcza, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Wręcz przeciwnie! Dodatkowym wyrzutem jest fakt, że nadprogramowe kalorie (niestety) nie idą w biust, tylko przeważnie wszędzie indziej.
Tak czy owak, sytuacja ta wymaga jakiegoś rozwiązania.
Rozwiązanie pierwsze - wizyta w sklepie i nabycie wszystkiego czego dusza zapragnie: czekolady, ciasteczek, żelków, batoników, babeczek i czego tam jeszcze do szczęścia potrzeba.
Rozwiązanie drugie - wizyta w kawiarni i degustacja wymyślnego ciasta w wersji na ciepło lub na zimno, z lodami i z bitą śmietaną.
Rozwiązanie trzecie - upieczenie swoich ulubionych ciasteczek, z takimi dodatkami na jakie akurat przyjdzie ochota.
Dziś wybrałam "bramkę nr 3", która, w porównaniu do opcji pierwszej i drugiej, ma zdecydowanie więcej zalet.
Przede wszystkim mamy wpływ na skład ciasteczek. Możemy zadbać, by nie zawierały większej ilości cukru niż zaplanujemy. Sami również nie dodamy nadprogramowych E, spulchniaczy, konserwantów, sztucznych barwników i tym podobnych cudów inżynierii kulinarnej.
Możemy dowolnie skomponować smak wybierając odpowiednie dodatki. W tym przypadku wybrałam płatki owsiane, rodzynki, odrobinę wiórków kokosowych, cynamon, imbir i syrop klonowy.
Koniec końców - po upieczeniu i degustacji pierwszego ciacha - uczucie wewnętrznej satysfakcji jest bezcenne. Uśmiech nie znika z naszej twarzy nawet po kilku minutach od spałaszowania naszego "dzieła".
Chyba każdy z nas w końcu kryje w sobie Małego Ciasteczkowego Potwora :)
Z pozdrowieniami
Składniki:
ok. 40 ciastek
przepis zaczerpnęty z książki "Ciasteczka" autorstwa Carli Bardi
- 225 g mąki
- 50 g wiórków kokosowych
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki zmielonego imbiru
- 1/2 łyżeczki soli
- 250 g miękkiego masła
- 200 g brązowego cukru
- 1/3 szklanki syropu klonowego
- 1 jajko
- 1 i 1/2 łyżeczki olejku waniliowego
- 375 g płatków owsianych
- 180 g rodzynków
Przygotowanie:
- Rozgrzej piekarnik do temp. 170 - 180 stopni Celsjusza oraz dużą blachę wyłóż papierem do pieczenia.
- W jednej misce wymieszaj składniki suche tj. mąkę, wiórki kokosowe, sodę, cynamon, imbir i sól.
- W innej dużej misce utrzyj masło z cukrem na kremową masę.
- Następnie dodaj syrop klonowy i ucieraj dalej.
- Kontynuując ubijanie dodaj jajko i olejek waniliowy.
- Gdy masa będzie miała jednolitą i gęstą konsystencję dodawaj stopniowo płatki owsiane i rodzynki i mieszaj starannie drewnianą łyżką, tak by płatki i rodzynki pozostały w całości. Masa powinna być bardzo gęsta.
- Nabieraj ciasto łyżką i formuj z niego krążki o średnicy ok. 3,5 cm i grubości ok. 0,8-1,0 cm. Rozłóż je na blasze w odległości ok. 2,5 cm jedno od drugiego.
- Piecz ok. 15 - 20 minut.
- Po wyjęciu z piekarnika wyłóż je na twarde, płaskie podłoże, by lekko stwardniały.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

