piątek, 1 lutego 2013

Korzenno - pomarańczowe kuleczki z suszonymi śliwkami


Za oknem słońce a termometr wskazuje 7 stopni na plusie. Nie inaczej. Gdzie ta zima? Nie żebym jakoś wyjątkowo tęskniła za śniegiem, gdyż w mieście tylko jeden z niego pożytek - jakoś tak czyściej się wydaje, gdy szare ulice pokrywa biały (powiedzmy, że) puch:)

Po co mi ta cała zima, skoro najogólniej rzecz ujmując raczej zaliczam się do grupy osób ciepłolubnych i zdecydowanie nie mogących się doczekać narzekania na zbytni upał niż nadmierne zimno?

Otóż danie, na które dzisiaj mam wyjątkową chrapkę kojarzy mi się z zimową porą - zapewne za sprawą wykorzystywanych do niego składników - przyprawy korzennej, suszonych śliwek czy pomarańczy.

Nie dajcie się jednak zwieść pozorom - to co mam dzisiaj dla Was w zanadrzu nie jest w żadnym przypadku deserem!


Proponuję Wam dziś moją ulubioną wersję kotletów mielonych z cynamonem, przyprawą korzenną i pomarańczami nadziewanych suszonymi śliwkami w korzenno - pomarańczowo - śliwkowym sosie.

Mięso, dzięki dodatkowi zimowych przypraw oraz śliwek ma lekko korzenny smak wzbogacony nienachalnym aromatem suszonych owoców.

Jestem fanką połączeń mięsno - owocowych ze słodkawym zacięciem, a moja dzisiejsza propozycja jest moim faworytem nie tylko ze względu na wyjątkowy smak, ale również niską czasochłonność i koszt wykonania. 

Danie to zazwyczaj podaję z kus kusem, który świetnie się tu sprawdza, lecz równie dobrze może to być kasza jaglana czy pyzy gotowane na parze.

Składniki:
porcja dla 2 osób
czas przygotowania: 30 min
stopień trudności: łatwy, średni, trudny
ilość zużytych naczyń: 4
współczynnik bałaganu: mały, średni, duży
  • 1 szklanka kaszy kus kus
  • 1 łyżka suszonych warzyw (np. Sys)
  • 300 g brokułów
  • sól, cukier (do smaku)
mięso
  • 300 g mięsa mielonego (najlepiej wołowego lub wieprzowo - wołowego)
  • sok z 1/4 pomarańczy (z miąższem)
  • 1 łyżeczka przyprawy korzennej
  • szczypta chilli
  • sól, pieprz (do smaku)
  • ok. 12 suszonych śliwek (2 na jeden kotlet)
sos
  • 1/4 l wody
  • sok z 0,5 pomarańczy (z miąższem)
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • szczypta (czubek łyżeczki) kardamonu
  •  0,5 łyżeczki przyprawy korzennej
  • 0,5 łyżeczki miodu
  • 8 suszonych śliwek
  • sól



Przygotowanie:
  1. W dużej misce wymieszaj dokładnie mięso mielone z sokiem z pomarańczy, przyprawą korzenną, chilli, solą oraz pieprzem. Sprawdź czy mięso nie jest jałowe w smaku - jeśli tak, dodaj jeszcze trochę soli.
  2. Uformuj z mięsa płaskie "placki" tak, by można było włożyć 2 suszone śliwki a następnie uformować kuleczki, całkowicie przykrywające mięsem owoce.
  3. Zagotuj wodę z odrobiną soli i cukru (ok. 1 łyżeczka soli i cukru na 2 l wody), do której wrzuć brokuły. Ugotuj je al dente - ok. 4-5 min. 
  4. Do małego garnka wlej wodę, sok z pomarańczy, miód, cynamon, kardamon, przyprawę korzenną oraz śliwki. Gotuj na "małym ogniu" od czasu do czasu mieszając.
  5. Na dość dużej patelni (która pomieści kotlety oraz sos z garnka) obsmaż (bez użycia tłuszczu) z każdej strony kotlety tak, by miały chrupiącą skórkę (nie mają być ugotowane, uduszone w sosie) a następnie dodaj sos z garnka. Smaż dalej na patelni na "małym ogniu" do czasu aż sos zgęstnieje a mięso będzie upieczone.
  6. Do miseczki wsyp kaszę kus kus oraz suszone warzywa i zalej taką samą ilością wrzątku. Dopraw solą do smaku. Przykryj talerzykiem i odstaw na jakieś 5 min, by kasza zdążyła napęcznieć.
  7. Nałóż na talerze i gotowe!

 Życzę Wam smacznego:)





czwartek, 24 stycznia 2013

Odrobina Gruzji w centrum Poznania - warsztaty kulinarne

Z lekkim opóźnieniem - jak to ostatnio miewam w zwyczaju - lecz nadal z wielkim entuzjazmem witam Was w Nowym 2013 Roku:)

Kiedy rozpoczynał się rok 2012 nie podejrzewałam, że będzie to dla mnie rok tak intensywny i bogaty w pozytywne wydarzenia oraz zmiany natury mentalnej. Życie jednak niejednokrotnie nas zaskakuje i jeśli tylko są to pozytywne niespodzianki - tak trzymać! Wszystko wskazuje na to, że rok 2012 był niczym w porównaniu z wydarzeniami jakie czekają mnie w roku 2013, ale o tym - innym razem.
W związku z powyższym, u progu (przekroczonym już dość dużym krokiem) Nowego Roku życzę Wam co najmniej miliona pozytywnych - mniej, lub bardziej, spodziewanych wydarzeń.

To by było tytułem wstępu.


Przechodząc do tzw. części merytorycznej, chciałabym dziś podzielić się z Wami wrażeniami z mojego niedawnego uczestnictwa w warsztatach kulinarnych poświęconych kuchni gruzińskiej.

Warsztaty zostały zorganizowane i odbywały się w Akademii Kulinarnej bardzo sympatycznej poznańskiej restauracji Dąbrowskiego 42, w której już wcześniej miałam okazję delektować się pysznymi potrawami. 
Z kuchnią gruzińską nie miałam wcześniej do czynienia, za wyjątkiem wizyty w pewnej krakowskiej sieciówce, której zbyt dobrze nie wspominam. 
Udział w warsztatach był moim prezentem urodzinowym (dzięki Dziewczyny!), a wybór tematyki należał do mnie. Chciałam dowiedzieć się więcej na temat kuchni tego niezwykle ciekawego kraju i spróbować typowych dla tego regionu świata dań. 

Warsztaty prowadziła Aniela Redelbach, finalistka ukraińskiej edycji Hell's Kitchen, zwyciężczyni warsztatów kulinarnych z Adamem Chrząstowskim w Kuchni +, której pasją jest m.in. kuchnia gruzińska.

W programie warsztatów, wg informacji na stronie Akademii, miały się znaleźć: tradycyjne gruzińskie pierogi z mięsem – chinakli, placki z serem – chaczapuri, kurczak w sosie orzechowo – czosnkowym – sacywi oraz coś słodkiego na deser. Po rozpoczęciu warsztatów okazało się, że program uległ drobnym zmianom, w wyniku których z programu wypadły gruzińskie pierogi oraz deser, które zastąpiono Lobio - wytrawnym daniem z  czerwonej fasoli
Zmianę programu, bez wcześniejszego informowania o tym fakcie uczestników, uważam za spory nietakt ze strony Organizatorów, ponieważ w moim przypadku decyzja o wyborze tematyki warsztatów była determinowana głownie potrawami, które mieliśmy przygotowywać, w tym deserem oraz pierogami. Nie wspominam o fakcie, że warsztaty są płatne.


Koniec końców danami, które przyszło mnie oraz siedmiorgu innym uczestnikom przyrządzać były:

1. Chaczapuri - placki z serem
2. Lobio - danie z czerwonej fasoli
3. Sacywi - kurczak w sosie orzechowo - czosnkowym

Podzieliliśmy się na 3 podzespoły - każdy przygotowywał inne danie. Nowo poznana koleżanka Ania  (pozdrawiam:)) i ja przydzieliłyśmy sobie ostatnie danie na liście - Sacywi. 

Warsztaty przebiegały w bardzo pozytywnej i radosnej atmosferze. Przyjemnie jest spędzać czas w towarzystwie miłych i interesujących osób, które dzielą tą samą pasję. Ku mojemu zaskoczeniu byłam jedyną blogerką kulinarną na warsztatach, ale może dzięki temu panowała wyjątkowo luźna atmosfera. Podczas typowo blogerskich spotkań można odczuć lekką nutkę rywalizacji i tzw. "ciśnienia".

Potrawy nie były trudne do przygotowania, choć porada Anieli była nieodzowna, szczególnie w kwestii ilości przypraw, które należało dodać, gdyż nie zostało to sprecyzowane w przepisach.

Przepisy, wg których przygotowywaliśmy dania kuchni gruzińskiej przedstawiam poniżej.

Chaczapuri - placki z serem


Składniki:
  • ok. 2/3 szklanki ciepłej wody
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 opakowanie twardej mozzarelli 
  • 2 jajka
  • 30 g masła
Przygotowanie:
  1. Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie z cukrem.
  2. Do mąki dodać sól.
  3. Wymieszać mąkę z wodą i zagnieść miękkie ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 40 min.
  4. Mozzrellę zetrzeć na tarce i wyłożyć na placki z ciasta, zawijając brzegi ciasta w taki sposób, by wewnątrz znajdowało się serowe nadzienie.
  5. Uformować z ciasta łódeczki i wstawić do piekarnika na 20 min w temp. 200 stopni.
  6. Wyjąć chaczapuri z piekarnika i do każdego wbić jajko. Wstawić do piekarnika na kolejne 3-4 minuty, żeby białko się ścięło. Brzegi ciasta posmarować roztopionym masłem.
Jeśli ktoś nie ma ochoty na jajka może pominąć pkt 6. Niektórzy podobno podają chaczapuri z surowym jakiem - żadne z nas nie zdecydowało się jednak na taką ekstrawagancję:)






Lobio - wytrawne danie z czerwonej fasoli

Składniki:
  • fasola czerwona 500 g (my korzystaliśmy z fasoli w puszkach)
  • 2 cebule
  • 3 łyżki octu winnego
  • 1 ostra czerwona papryka
  • 1 duży pomidor
  • 3 ząbki czosnku
  • olej
  • cząber
  • sól, pieprz
  • szklanka liści kolendry
Przygotowanie:
  1.  Wcześniej namoczoną fasolę ugotować. Wywar przelać do osobnego pojemnika. Rozgnieść fasolę. - w przypadku fasoli z puszki - należy ją odsączyć i rozgnieść.
  2. Cebulę drobno pokroić, podsmażyć na oleju do tzw. zeszklenia oraz wymieszać z fasolą.
  3. Czosnek rozetrzeć ze solą, paprykę drobno pokroić, kolendrę posiekać. Wymieszać z fasolą a następnie dodać przyprawy.
  4. Podawać na gorąco lub na zimno.
 

Sacywi - kurczak  w sosie orzechowo - czosnkowym

Składniki:
  • 1 kurczak w całości lub podzielony na części
  • włoszczyzna - jak na rosół (marchew, pietruszka, seler, por)
  • 200 g orzechów włoskich (najlepiej już zmielonych)
  • 3 cebule
  • ocet winny (1 łyżka)
  • ok. 2 łyżki masła
  • cynamon (ok. 1 płaska łyżeczka)
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry
  • sól, pieprz
  • chilli w proszku (płaska łyżeczka)
  • garść świeżej kolendry
  • pestki z 1 granatu
Przygotowanie:
  1. Kurczaka ugotować, jak na rosół, z dodatkiem włoszczyzny oraz soli i pieprzu.
  2. Cebulę bardzo drobno posiekać i zeszklić na maśle.
  3. Orzechy włoskie zmielić (muszą być zmielone na miałko - konsystencja mąki). Dodać cebulę, bardzo drobno posiekany (lub wyciśnięty) czosnek, ziarna kolendry oraz pozostałe przyprawy - cynamon, chilli, poszatkowaną kolendrę. Dodać sól do smaku (ok. 1 łyżeczka). 
  4. Dodać ocet. Mieszać masę stopniowo dodając ok. 1 litr bulionu z kurczaka. Dobrze wymieszać. Sos powinien być bardzo gęsty.
  5. Wyłożyć kurczaka na talerz i polać sosem. Posypać pestkami granantu oraz odrobiną posiekanej kolendry.
  6. Podawać na zimno lub gorąco.



Warsztaty pomimo kilku niedociągnięć organizacyjnych uważam za udane - był to bardzo przyjemny wieczór.
Co do kuchni gruzińskiej - pomimo całej mojej sympatii do Gruzji, na podstawie przygotowywanych i degustowanych podczas tego wieczoru potraw muszę stwierdzić, że nie są to moje smaki. Wszystkie dania były smaczne, natomiast nie było to coś, czym zajadałabym się od rana do wieczora. 
Na zdecydowane wyróżnienie zasługiwało (w mojej ocenie) chaczapuri, które smakowało mi najbardziej.

Pozdrawiam.

piątek, 28 grudnia 2012

Blogerzy listy piszą

Pamiętacie zapewne jak jakiś czas temu pisałam o tu, że biorę udział w akcji Blogerzy listy piszą. 
Jest to inicjatywa ogólnopolskiej blogosfery, która została zapoczątkowana w listopadzie, przy okazji otwarcia facebookowego profilu o tej samej nazwie. Idea ta ma na celu wskrzeszenie tradycji pisania listów oraz (przy okazji) wysyłania pocztówek - wszystko tradycyjną pocztą. 
W czasach kiedy jedyne co znajdujemy w naszych skrzynkach na listy to korespondencja z banku, urzędu, rachunki oraz reklamówki eksperyment ten nabiera wyjątkowego znaczenia. 
Akcja nie tylko mnie przypadła do gustu, w związku z czym powstała lista blogerów, którzy przesyłają do siebie wg ustalonej kolejności zeszyt, w którym każdy bloger musi dopisać fragment opowiadania, historii, która będzie tworzyć jedną całość. Do zeszytu dołącza się pocztówkę z miejscowości danego blogera. 


Inicjatywa została zapoczątkowana w Krakowie przez Justynę znaną z bloga blog.justynides.pl. Kolejny fragment opowiadania napisała Agata -autorka bloga www.eksperymentalnie.com. To tu - klik znajdziecie pierwsze akapity naszego blogerskiego opowiadania. 
Oto ciąg dalszy autorstwa Agaty z Warszawy:


Klawiatura to było coś. Wszyscy się nią zachwycali, nikt wcześniej takiego cuda nie widział..
Zachwycony swym geniuszem postanowił to uczcić i udał się do kuchni.

Z lodówki wyjął szampana i kilka innych produktów, z szafek wyciągnął dodatkowe składniki i zaczął...piec babeczki.
Chciał aby były idealne, dlatego używając swojego nowego wynalazku, zapytał "Internetu" jak je zrobić.... Po godzinie miał idealny wypiek. Szczęśliwy i podbudowany na duchu- nie jestem aż taką niezdarą- ubrał się i udał na miasto w celu podzielenia się swoją radością z resztą świata.
Chciał prawdziwych ludzi, a nie jakiś geeków czy blogerów. Ich miał na co dzień, miał ich już po prostu trochę dosyć.
Szedł przed siebie, mijając obce domy, bloki, psy, ale na nikogo się nie natknął. Żadnego człowieka, realnego człowieka nie spotkał...
Aż nagle..

Kontynuację opowiadania (mojego i Mistrza autorstwa) znajdziecie u kolejnej uczestniczki inicjatywy - Pauliny z Torunia, prowadzącej bloga
paulinamatysiak.pl

Miłej lektury:)


wtorek, 25 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Kiedy w radiowej Trójce rozbrzmiewa: 
"Krok po kroczku, krok po kroczku najpiękniejsze w całym roczku idą Święta, idą Święta!"
wszystkim Wam razem i każdemu z osobna z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę: 
smacznego karpia (tudzież innej ryby), pysznego barszczu (lub jeszcze lepszej zupy grzybowej), 
dużo radości i spokoju, uśmiechu co nie miara
i byście również w tym nadchodzącym Nowym Roku 
odnaleźli jak najkrótszą i najmniej pokrętną drogę do realizacji swoich marzeń.
Tego Wam życzę ja
Rybka zwana Martą:)

Wesołych Świąt!
 

środa, 5 grudnia 2012

Grochówka z wędzonym boczkiem and many many more

Właśnie w tej chwili powinnam robić coś zupełnie innego, ale podświadomie czuję, że muszę zadośćuczynić moje ostatnie zaniedbania w stosunku do bloga. 

To, że wpisów jak na lekarstwo - wcale nie oznacza, że nie gotuję lub nie jem. 
Co to, to nie!

Jako dowód w sprawie przedstawiam - grochówkę.



Sama nie wiem, jak to się stało, ale naszło mnie na najprawdziwszą w świecie grochówę. Zupa ta kojarzy mi się z różnymi plenerowymi aktywnościami, kiedy po wyczerpującym dniu człowiek raczy się solidną porcją tej rozgrzewającej i sycącej potrawy.
 

Składniki:
porcja dla 6 osób
czas przygotowywania: ok. 4 godziny
stopień trudności: łatwy, średni, trudny
ilość zużytych naczyń: 3
współczynnik bałaganu: mały, średni, duży

  • 300 g grochu łuskanego
  • 1 ziemniak
  • 150 g surowego wędzonego boczku
  • 1 łyżka oleju
  • 1 łyżka masła
  • 2 marchewki
  • 3 pietruszki
  • 0,5 dużego selera
  • 1 por
  • 1 łyżka majeranku
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 100 g kiszonej kapusty

Namocz groch w zimnej wodzie, a następnie go odcedź. W oryginalnym przepisie była nowa o całonocnym namaczaniu, jednak na opakowaniu grochu podano, że wystarczą tylko 2 godziny. Zastosowałam się więc do wskazań na opakowaniu.
Pokrój boczek w cienkie słupki i podsmaż na maśle i oleju, aż stanie się chrupki.
Boczek oraz tłuszcz ze smażenia przełóż do dużego garnka z odcedzonym grochem. 
Dodaj obraną marchew, pietruszkę, seler i por oraz majeranek i sól. Całość zalej 1,5 litra wody. Gotuj ok. 1,5 godziny. 
Wyjmij warzywa. Gdy przestygną pokrój je w kostkę.
Dodaj pokrojonego w kostkę ziemniaka. Gotuj dalej ok. 15 min. 
Dodaj pokrojone warzywa.
Serwuj z kiszoną kapustą do dojadania.

Przepis pochodzi z mojej ulubionej książki kucharskiej, jeśli chodzi o polskie dania - "Kuchnia Polska" Marzeny Wasilewskiej. Przepisy zawsze się udają, a potrawy smakują wyśmienicie. Nie inaczej było z grochówką.


Smacznego!

Po wszystkim nie zapomnijcie jednak...



Na dziś to jeszcze nie koniec. 

W ostatnim czasie, choć właśnie zdałam sobie sprawę, że upłynął już prawie miesiąc (co za wstyd!) otrzymałam od koleżanki Andżeliny z bloga Made by Angie przepiękny skoroszyt na przepisy zwany Przepiśnikiem Rybki zwanej Martą.
Scrapbookingowe cudeńka bardzo mi się podobają i podziwiam zdolności wszystkich, którzy się tą sztuką użytkową zajmują.
Dzięki Angie:)


W listopadzie, na facebookowym profilu Blogerzy listy piszą powstała inicjatywa, która ma na celu wskrzeszenie tradycji pisania listów (wysyłanych tradycyjną pocztą). W czasach kiedy jedyne co znajdujemy w naszych skrzynkach na listy to korespondencja z banku, urzędu, rachunki oraz reklamówki eksperyment ten nabiera wyjątkowego znaczenia.
Akcja bardzo mi się spodobała i postanowiłam się do niej przyłączyć. Powstała lista blogerów, którzy przesyłają do siebie wg ustalonej kolejności zeszyt, w którym każdy bloger musi dopisać fragment opowiadania, historii, która będzie tworzyć jedną całość. Do zeszytu dołącza się pocztówkę z miejscowości danego blogera.
Jak widać na poniższym zdjęciu zeszyt oraz pocztówka z Warszawy (akcja miała swój początek w Krakowie) już do mnie dotarła. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko dopisać ciąg dalszy...
 

I na koniec, jako gwóźdź programu dzielę się z Wami informacją, iż również jakiś czas temu (a dokładnie 20 listopada - jak ten czas leci:)) zostałam nominowana przez Gruszkę z fartuszka  do nagrody Liebster Blog:) 
Marysiu, dziękuję serdecznie za nominację.



Zabawa polega na tym, że:
- nominowana osoba odpowiada na 11 pytań zadanych, przez nominującego
- następnie nominuje kolejnych 11 blogerów, którym zadaje 11 swoich pytań
- informuje o tym autorów tych blogów.

 Oto moje odpowiedzi na pytania Gruszki:

1. Gdybyś szła na bal przebierańców, za co byś się przebrała? - Za Pszczółkę Maję.
2. Jaka jest Twoje ulubiona postać z gry komputerowej? - Jestem w tym względzie kompletnym freakiem - nigdy nie grałam w gry komputerowe:/
3. Jaki najbardziej złośliwy dowcip komuś wykręciłaś? - Ja? I dowcip? To nie idzie w parze:)
4. Jak wygląda Twoja ulubiona piżama? - Moja ulubiona piżama jest zielona i składa się z zielonej koszulki z dziwnym ludkiem na tle tęczy i najwygodniejszych na świecie flanelowych zielonych spodni w białe kropki.
5. Jaka była najbardziej kiczowata pamiątka, jaką przywiozłaś z podróży? - Gipsowy obrazek.
6. Gdybyś mogła urodzić się w dowolnej epoce, w jakich latach chciałabyś żyć? - Teraz!
7. W jakim kraju chciałabyś mieszkać? - W Polsce, choć mogłoby być trochę cieplej:)
8. Jakiego dania chciałabyś spróbować, a jeszcze nigdy nie miałaś okazji? - Chciałabym spróbować prawdziwej sycylijskiej pizzy.
9. Kto jest twoim największym autorytetem? - Autorytetów nie mam, lecz jest wiele osób, które podziwiam. Jedną z nich jest Martyna Wojciechowska.
10. Jaka była Twoja najdziwniejsza życiowa zachcianka, którą spełniłaś? - Zrobiłam sobie tatuaż.
11. Jak wyobrażasz sobie siebie, za 30 lat? - Nie wyobrażam sobie:)


Teraz czas na moje pytania i moją 11 nominowanych blogerów.

1. Kawa czy herbata?
2. Kisiel czy budyń?
3. Kasztanki czy Michałki?
4. Krupnik czy ogórkowa?
5. Pizza czy makaron? 
6. Jaki jest Twój ulubiony film?
7. Jaką książkę mogłabyś polecić?
8. Dlaczego blogujesz?
9. Jakie jest Twoje ulubione danie?
10. Jakiej potrawy nie lubisz?
11. Twoje jedno życzenie do złotej rybki? 

A nominowani zostają: 

Aga - w sezonie
Edyta - madame edith 
Justyna - bistro mama 
Alicja - Aległodomorek 
Adrianna -  w kuchni Karmelitki
Tosia i Sliwka - burczy mi w brzuchu
Asieja - ugotujmy
Goh. - amku amku 
Mariola - veggieola 
Ania - anula hand-made
Grażyna - Grażyna gotuje

Trzymajcie się!

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Makaronowa zapiekanka brokułowo - kalafiorowa

Podobno tłumaczą się winni, zatem kwestię częstotliwości zamieszczania przeze mnie postów w ostatnim czasie pozostawię bez komentarza:)

Za oknem mroźno, a za chwilę będzie biało. Wpiszę się dziś w ten śnieżny klimat i zaproponuję gorącą zapiekankę makaronową z kalafiorem, brokułami, kurczakiem i aromatycznym sosem serowym.


Trudno jest mi uwierzyć, że grudzień za pasem, a koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Czy Wy też myślicie już o Świętach? Odnoszę wrażenie, że grudzień to taki miesiąc, kiedy już od 1-go myśli się o 24-tym i 31-szym, Ot, taki wybieg w przyszłość. W tym roku dodatkowo pojawiła się data 21-go grudnia:) 
Czy boicie się końca świata?;) 

Koniec, nie koniec, głodować nie zamierzam. Zabierzmy się zatem za przygotowanie obiadu.


Składniki:
porcja dla 4 osób
czas przygotowania: 45 min
stopień trudności: łatwy, średni, trudny
ilość zużytych naczyń:6
współczynnik bałaganu: mały, średni, duży
  • 1/4 opakowania spaghetti 
  • 150 g kalafiora
  • 150g brokuł
  • 0,5 dużej czerwonej cebuli
  • 1 pierś z kurczaka
  • 200 ml (1 opakowanie kwaśnej) śmietany 12%
  • 100 g sera lazur 
  • sól, pieprz, curry, cukier
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • tymianek do przybrania 

Ugotuj makaron al dente (niższa wartość czasu jaką wskazano na opakowaniu) w dużej ilości lekko osolonej wody.
Zahartuj kalafior i brokuły ok. 5 min we wrzącej lekko osolonej i osłodzonej (ok. 0,5 łyżeczki soli i 1 łyżeczka cukry na 2 l wody) wodzie.
Cebulę pokrój w piórka i podsmaż na łyżce oleju.
Pierś z kurczaka potnij w cienkie paski a następnie dopraw solą, pieprzem i curry. Podsmaż na patelni na łyżce oleju do zrumienienia.
W małym garnku na "małym ogniu" wymieszaj śmietanę ze startym serem.
Przełóż wszystkie składniki do dużej miski, tak by swobodnie można było je wymieszać.
Przełóż masę do formy do zapiekania uprzednio posmarowanej tłuszczem (np. olejem rzepakowym).
Wstaw do piekarnika na ok. 10-15 min.

Danie jest sycące, lecz dzięki kalafiorowi i brokułom dość lekkie. Jeśli makaron będzie al dente, dzięki jego właściwościom porcja zapiekanki zaspokoi Wasz głód na długo. Sos serowy nadaje całej potrawie charakteru.


Smacznego!

piątek, 16 listopada 2012

Puszyste ciasto czekoladowe

Słodyczowy, wcale nie Mały Głód zaatakował mnie znienacka.  

Gdybym powiedziała, że opierałam mu się w jakiś sposób - mielibyście wszelkie prawo nazwać mnie kłamczuchą:)
Zatem powiem Wam w sekrecie, że jak tylko zauważyłam pierwsze symptomy nagłej ochoty na łakocie postanowiłam zrobić suflet czekoladowy. Suflet to moja robocza nazwa. Tak naprawdę jest to bardzo delikatne i puszyste ciasto czekoladowe. Do tego, że czekolada równa się radość, chyba nie muszę nikogo szczególnie przekonywać.


W trakcie przygotowywania sufletu przypomniały mi się czasy kiedy razem z mamą i siostrą pichciłyśmy ciasto w kuchni - tzn. ja pichciłam, gdyż mama twierdziła, że spod jej rąk ciasta nigdy nie wychodzą. Siostra natomiast pomagała w myślach, no i oczywiście później w jedzeniu ciasta:) 

To co ja lubiłam najbardziej, to nie efekt pracy w postaci gotowego wypieku, lecz pozostałości surowego ciasta w misce. Wyjadanie resztek ciasta było moim rytuałem i częścią przygotowywania ciasta, który sprawiał mi największą radość.


Składniki:
4 kokliki
  • 2 żółtka
  • 2 białka
  • 50 g cukru
  • 2 łyżki kakao (można tez wykorzystać gorzką czekoladę - wtedy jest jeszcze lepsze)
  • brązowy cukier
  • 50 g masła (2 łyżki)
  • 25 g mąki 

Przygotowanie:
Do rozpuszczonego na małym ogniu masła dodaj kakao. Energicznie mieszając, by zapobiec grudkom, dodaj mąkę.
W misce ubij białka z połową cukru. W drugiej misce utrzyj żółtka z pozostałym cukrem. Wymieszaj masę żółtkową z masą kakaową. Następnie do masy kakaowej dodaj ubite białka delikatnie mieszając trzepaczką - ciasto powinno mieć lekką konsystencję.
Przełóż ciasto do wysmarowanych tłuszczem (masłem lub oliwą) oraz oprószonych cukrem kolilek. 
Wstaw na ok. 8-10 min do nagrzanego do 180 stopni piekarnika.Spałaszuj resztę ciasta z miski a później - delektuj się smakiem ciasta:)  


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...