środa, 15 sierpnia 2012

Amerykańskie muffiny z czekoladą i orzechami nerkowca

Festiwal festiwalem, ale czas się w końcu zabrać do roboty. 

Jak fajnie, że ten tydzień ma dla mnie tylko 2 pracujące dni:) 

W związku ze zbliżającym się długoweekendowym wyjazdem, postanowiłam zrobić małe słodkie "co nieco" na drogę. Podróż sama w sobie nie będzie zbyt długa - wszak Berlin, od czasu oddania nowego odcinka autostrady A2 leży jeszcze bliżej:) Nie wiem jak Wam, ale mnie od pierwszej minuty jazdy - już burczy w brzuchu. Taki odruch bezwarunkowy. 
Nie ważne jakim środkiem transportu się poruszam - czy to pociąg, autobus, samochód....ledwo wsiądę już rozpakowuję kanapki, termos z kawą...a wiadomo - jak kawa, to i coś słodkiego by się przydało.

Wilgotne amerykańskie muffiny - w sam raz. 
Z czekoladą i orzechami nerkowca (za poradą babci - bo jak wiecie, lub nie, czekolada i orzechy są dobre na mózg:)).



Czym się różnią popularne babeczki od muffin? 

Przede wszystkim bardzo delikatnym i wilgotnym ciastem. Efekt ten uzyskujemy dzięki technice wyrabiania ciasta, która polega właściwie na braku wyrabiania
Wystarczy w zasadzie delikatnie wymieszać składniki suche z mokrymi (wykorzystując np. łyżkę, lub mikser - ale na najniższych obrotach i to dosłownie przez chwilę). Uzyskamy wtedy, tą charakterystyczną dla muffin, grudkowatą strukturę ciasta. Kolejną różnicą jest stosowany tłuszcz. Do babeczek zwyczajowo stosuje się masło. Muffiny natomiast potrzebują oleju. Dodatkowo muffiny, w przeciwieństwie do babeczek (a tym bardziej modnych ostatnio cupcakes) występują w (przyrodzie) bez polew i kremów. Za to szaleć możemy do woli, w kwestii nadzienia.



A że sprawny mózg:) zawsze w cenie, przygotowałam niezbędne składniki:
porcja - 12 szt.
czas przygotowania: 40 min (łącznie z pieczeniem)
stopień trudności: łatwy, średni, trudny
ilość zużytych naczyń: 3
współczynnik bałaganu: mały, średni, duży

  • 1,75 szklanki mąki
  • 0,75 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,25 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 jajko
  • 1,25 szklanki mleka
  • 0,5 szklanki oleju (ja użyłam rzepakowego)
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady (pokrojona w kostkę) lub 100 g chockolate chunks (ja niestety nigdzie nie mogłam ich kupić, zatem wykorzystałam zwykłą czekoladę)
  • 50 g orzechów nerkowca (przekrojonych na połówki)

Tak jak wspominałam wyżej. Do dużej miski wsypujemy i mieszamy suche składniki (mąka, cukier, proszek do pieczenia, soda). Dodajemy mleko, olej, jajko. Mieszamy łyżką lub mikserem (na najniższych obrotach) do połączenia się wszystkich składników (ok. 3 min.). Następnie dosypujemy pokrojoną czekoladę i połamane orzechy nerkowca. Mieszamy delikatnie łyżką.
Ciasto wkładamy do foremek do pieczenia muffin/babeczek wyłożonych specjalnymi papierkami. Pieczemy w rozgrzanym do 200 stopni piekarniku, przez ok. 30 min. Ja korzystam z programu (delikatny termoobieg). Pamiętajcie, by po 15 minutach obrócić formę o 180 stopni. 

Gotowe!




Smacznego. 
Ps. Czuję wzmożoną pracę mózgu, a Wy? 

14 komentarzy:

  1. Oj tak, ja czuję wzmożoną pracę mózgu i koniecznie potrzebuję teraz takich muffin! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pierwszy rzut oka myślałam ,ze to są drożdżowe:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tu taki mały surprise:)Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ładne, a dodatek nerkowca z pewnością fajnie przełamuje puszystą konsystencję ciacha. Zjadłaś wszystkie w drodze do Berlina? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tak, nerkowce są fajne, bo nie są takie twarde jak laskowe czy włoskie a mimo to fajnie chrupią.
      Na razie wybieramy się jak sójki za morze i jeszcze nie opuściliśmy domu - ale jesteśmy coraz bliżej. A muffiny? hmmm coś tam jeszcze zostało.

      Usuń
    2. Skoro tylko 'cośtamjeszczezostało' to co Ty bidulko bedziesz w samochodzie jadła??

      Usuń
  4. Mniam, jak z nerkowcami, to na pewno pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, faktycznie orzechy sprawdziły się w tym zestawieniu:)

      Usuń
  5. O tak moja główka od rana pracuje na najwyższych obrotach, bo po powrocie mam tyle do roboty!! A na drogę to zawsze coś musi być, mnie burczy w brzuchu od pierwszej do ostatniej minuty drogi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie widzę, że ledwo wróciłaś i już wpadłaś w kuchenny szał:) tak trzymać!

      Usuń
  6. Superowe muffiny:) I w końcu moje wątpliwości co do różnic babeczkowo- muffinowych zostały rzeczowo rozwiane:))

    OdpowiedzUsuń

Nie zastanawiaj się - pisz. Czekam na Twój komentarz. Jeśli komentujesz anonimowo podpisz się proszę imieniem lub nickiem.
Dziękuję za Twój komentarz i odwiedziny na moim blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...